Oczywistym było, że do nowego terytorium ciężko będzie przywyknąć. Górski teren był czymś czego doświadczyła dopiero teraz, a wcześniej nikt - nawet sami Gwiezdni przodkowie - nie miał styczności z tutejszymi warunkami. Rozżarzony Węgiel stale była zaskakiwana. Na pierwszy rzut oka ich las może nie różnił się aż tak od lasu iglastego na dawnych terenach, ale ta nieprawdziwa wizja zanikała gdy tylko obserwujący zastanowił się chwilę dłużej. Było nieco chłodniej, co tym bardziej dało się odczuć w tej bezlitosnej porze. Ziemia była twardsza i nierówna, a łapy bolały po krótkiej wędrówce, nieprzyzwyczajone do tego podłoża i ilości kamieni. Także inna rzecz zaskoczyła medyczkę - to, że spotkała tu nieznane do tej pory odmiany roślin. Spodziewała się, że w Porze Nowych Liści znajdzie ich jeszcze więcej i już czuła lekki niepokój. Nieznane rośliny oznaczały możliwość na nowe medykamenty… ale także możliwość na nowe zatrucia. Będzie musiała uważać na to, co przynosi do obozu.
Późnym porankiem była już daleko od niego, blisko świeżo ustalonej granicy z Wichrem. Wstała o świcie i wyruszyła na swój medyczny patrol, chcąc znaleźć jakiekolwiek kępki medykamentów, które mogły przetrwać mrozy. Po tak długiej wędrówce Klan Cienia pilnie potrzebował zapasy… zwłaszcza, że okres zachorowań wkrótce się rozpocznie.
Żar była zamyślona, zastanawiała się, czy będzie musiała poprosić jakiegoś terminatora o pomoc w poszukiwaniach. Zdrowie jej Klanu ciążyło na jej umyśle dużo mocniej, niż kiedykolwiek.
Szałwia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz